środa, 29 czerwca 2011

TORT NR II "TIRAMISU"

W tym roku Natalka obchodziła swoje pierwsze urodziny i to podwójnie. Tydzień po tygodniu. Były też oczywiście dwa torty, oba pyszne, jednak wizualnie z drugiego jestem bardziej zadowolona. Wersję nr I będę udoskonalać. Także na osiemnastkę planuję weselny tort piętrowy;)




Składniki:
na biszkopt (przepis od mojej mamy):
  • 6 jajek
  • szklanka mąki
  • szklanka cukru trzcinowego
  • łyżeczka proszku dopieczenia
  • łyżka octu (niekoniecznie)
do nasączenia
  • kubek wystudzonej kawy
  • 3 łyżki amaretto
na masę
  • 500 g sera mascarpone
  • 400 ml śmietany kremówki
  • 60 g cukru trzcinowego
  • opakowanie cukru z prawdziwą wanilią (10 g)
  • opakowanie mix-u do śmietany (porcja na 250 ml śmietany)
dodatkowo
  • 400 g masy krówkowej
  • kilka kostek ciemnej czekolady


Przygotować biszkopt. Z białek ubić pianę z odrobiną soli. Pod koniec ubijania dodać cukier. Żółtka wymieszać z proszkiem do pieczenia i octem (jeżeli też dodajemy) i wlać jej do piany. Mieszając delikatnie widelcem stopniowo dodawać mąkę. Ciasto wlać do okrągłej formy wyłożonej papierem do pieczenia i piec 30 minut w 180oC. Biszkopt pozostawić do ostygnięcia w piekarniku. Można go upiec dzień wcześniej.
Ostudzony biszkopt pokroić na trzy okrągłe blaty.

Czekoladę włożyć do ceramicznej miseczki, którą umieszczamy w jeszcze większej misce. Do tej większej wlewamy gorącą wodę i czekamy aż czekolada się roztopi. Następnie na papierze do pieczenia rysujemy za pomocą wykałaczki dowolne kształty, którymi będziemy ozdabiać tort. Można wspomóc się wcześniejszym naszkicowaniem ołówkiem wzorów na papierze. Ważne jest żeby te wzorki były pokryte dość grubą warstwą czekolady - wtedy łatwiej będzie je nakładać. Papier z ozdobami włożyć do lodówki.
Można też przygotować listki, takie jak ja. W tym celu urwałam kilka listków mięty i posmarowałam je czekoladą, gdy zastygła oderwałam liście i zostały tylko te czekoladowe.

Przygotować masę. Ubić śmietanę kremówkę, pod koniec dodać mix i cukier. Następnie do śmietany dodać ser mascarpone i wymieszać.
Spodni blat biszkoptu nasączyć kawą wymieszaną z amaretto, wyłożyć na niego połowę masy, na to położyć środkowy blat - nasączyć go. Dalej wyłożyć resztę masy i kolejny nasączony blat. Jeżeli biszkopt wyrośnie z górką można ją ściąć, żeby tort miał równą powierzchnię. 
Boki i wierzch tortu posmarować masą kajmakową.

Na koniec tort ozdobić wzorkami z czekolady.



P.S.
Przepis na taki wypiek znalazłam kiedyś w internecie zaraz po tym jak odkryłam smak tiramisu i ser mascarpone, było to dosyć dawno temu. Próbowałam odnaleźć to źródło, ale niestety nie udało mi się.

piątek, 24 czerwca 2011

MUFFINKI PORZECZKOWE Z BIAŁĄ CZEKOLADĄ

Zazwyczaj nie kupuję czerwonej porzeczki. Przegrywa ona z bezkonkurencyjnymi truskawkami, czereśniami i nektarynkami w obecnym okresie. Jednak wczoraj robiąc zakupy pomyślałam, że Natalka nie miała jeszcze okazji jej spróbować i wzięłam trochę specjalnie dla niej.
Potem musiałam jakoś przemycić te 'podejrzane czerwone kulki' ;) i tak wpadłam na pomysł, żeby upiec muffinki. Porzeczki bardzo fajnie skomponowały się z czekoladą, podkreślając jej słodki smak.


Składniki:
( na około 20 sztuk)
  • 320 g mąki
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 200 g cukru trzcinowego
  • 2 jajka
  • 1 szklanka mleka
  • 100 g masła
  • 250 g czerwonej porzeczki
  • 100 g wypestkowanych i pokrojonych na pół czereśni
  • pół nektarynki (opcjonalnie)
  • 1 łyżka syropu klonowego (opcjonalnie)
  • 3 łyżki płatków migdałowych (można dać więcej)
  • 50 g białej czekolady pokrojonej w kostkę (można dać więcej)


Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia i cukrem, dodać masło, wbić jajka i wlewając mleko miksować składniki na gładką masę. Dodać owoce, syrop klonowy, czekoladę i płatki migdałowe. Piekarnik nagrzać do   200oC, foremki do muffinów napełnić masą. (Moje są silikonowe, więc nie muszę ich natłuszczać). Piec około 20 minut.



P.S.
Wersja Natalkowa nie zawierała czekolady i płatków migdałowych.

czwartek, 9 czerwca 2011

DORSZ W SOSIE POMIDOROWYM DLA NIEMOWLĄT

Jak już wspominałam wcześniej Natalka za 2 tygodnie kończy rok i przestaje być niemowlakiem. Dlatego intensywnie wykorzystuję ostatnie chwile na przepisy, do których mogę przypisać etykietę: dla niemowląt. Ostatnio była rybka, podejrzewam, że smaczna jako, że zniknęła prędko. Schemat żywienia niemowląt zaleca podawanie ryby 1-2 razy w tygodniu, więc myślę, że przepis może się przydać:)



Składniki:
(na 3 porcje)

  • filet z dorsza o wadze około 120 g
  • ćwiartka cytryny
  • 2 pomidory
  • ćwiartka małej cebuli
  • kilka listków oregano
  • 3 łyżki oliwy
  • 3 łyżki kaszy gryczanej niepalonej
Rybę umyć, podzielić na 3 części, skropić sokiem z cytryny i zawinąć w folię aluminiową, wcześniej polewając jeszcze oliwą.  Piec w piekarniku około 15-20 minut (ja użyłam opcji grill).
Pomidory sparzyć, obrać ze skóry i pokroić, cebulę posiekać drobno - włożyć do rondelka i gotować do momentu aż zrobi się gęsty sos, pod koniec dodać posiekane oregano. Całość następnie zmiksować. 
Ugotować kaszę.
Gotową rybę i kaszę położyć na talerz i polać sosem.

niedziela, 5 czerwca 2011

KLUSECZKI à la GNOCCHI DLA NIEMOWLĄT

Dzisiaj na obiad robiłam gnocchi i pomyślałam, że Natalka też może się załapać. (w końcu skończyła już 11 miesięcy). Trochę podmieniłam składniki i powstała niemowlęca wersja obiadu.


Składniki:
  • 11 łyżek mąki pszennej
  • 1 jajko
  • 2 łyżki ugotowanego i posiekanego szpinaku
  • 125 g sera białego półtłustego
  • kilka listków bazylii i oregano oraz natki pietruszki


Bazylię, oregano i pietruszkę posiekać drobno. Do miski wsypać połowę mąki, ser i jajko, wszystko mieszać aż składniki się połączą, następnie dodać szpinak, zioła i natkę. Dalej wyłożyć na stolnicę i zagnieść z pozostałą mąką. Z ciasta formować cienkie wałeczki i drobno je kroić na małe kluski. Jeżeli ktoś chce się pobawić można ciasto rozwałkować i wykrawać z niego dowolne kształty. Ja wymyśliłam sobie serca. Wyszło mi aż 86 sztuk. Szaleństwo, ale nic się nie zmarnuje, leżą już sobie spokojnie zahibernowane i czekają na kolejną porę obiadową.
Kluski wrzucać na wrzątek i gotować około 7 minut od wypłynięcia. Po odcedzeniu wymieszać z masłem.

 P.S.
Podjadłam 3 sztuki - dobre:) tylko jak dla mnie za mało doprawione, ale Natala ma jeszcze czas na solenie itp.

sobota, 4 czerwca 2011

TO CO TYGRYSKI LUBIĄ NAJBARDZIEJ...

Czyli danie dla Natalki. Bryka cały czas także miano tygryska jest jak najbardziej adekwatne. Dzisiaj na drugie danie przygotowałam makaron z sosem z cukinii, papryki i pomidora. To już chyba ostatnie z serii dla niemowląt. Następne będą już dla dzieci, ponieważ Natalka niedługo kończy rok:)
Danie szybkie w przygotowaniu, bo kto będzie przesiadywał w kuchni w taką pogodę? 


MAKARON Z SOSEM Z CUKINII
Składniki:
  • cukinia
  • ½ papryki
  • pomidor
  • ½ małego ząbka czosnku
  • ½ małej cebuli
  • 2 łyżki drobnego makaronu
  • 2 łyżki oliwy
  • świeże oregano i bazylia

Cukinię obrać i wykroić gniazda nasienne. Pomidor sparzyć i obrać ze skóry. Wszystkie warzywa pokroić drobno, czosnek przecisnąć przez praskę. Oliwę podgrzać na patelni i wrzucić cukinię, paprykę, cebulę i czosnek. Podsmażyć troszkę i dodać pomidora, a następnie podlać wodą i dusić do momentu aż warzywa zmiękną. Pod koniec dodać posiekaną bazylię i oregano. 
Ugotować makaron do momentu, aż będzie bardzo miękki. Sos zmiksować i polać nim makaron.
Gotowe:)

 P.S.
Na początku Natalka była podejrzliwa - nie próbowała wcześniej cukinii i czosnku, ale użyłam małego fortelu i zjadła pięknie:)

wtorek, 24 maja 2011

DROŻDŻÓWKI SEROWO-TRUSKAWKOWO-RABARBAROWE

Sezon truskawkowy już dawno otwarty, a z biegiem dni pojawiają się inne sezonowe owoce i warzywa. Osobiście nie mogę doczekać się nowych jabłek, uwielbiam je. Takie twarde i trochę cierpkie mmm... aż ślinka mi pociekła:) W międzyczasie umilam sobie życie czym innym. Dlatego dzisiaj upiekłam drożdżówki z truskawkami i rabarbarem. Polecam je na pyszne śniadanko jeżeli nie na trawie to chociaż na balkonie:).



Składniki:
(na 20 sztuk)
zaczyn:
  • 2 łyżeczki mąki pszennej
  • 5-6 łyżek ciepłego mleka
  • 50 g świeżych drożdży lub 1½ opakowania suszonych
  • łyżeczka cukru
ciasto:
  • 600 g mąki pszennej 
  • 1 szklanka ciepłego mleka 
  • 4 łyżki cukru 
  • 100 g masła
  • 4 żółtka
  • 100 g rabarbaru obranego i pokrojonego 
  • 300 g truskawek obranych i pokrojonych
  • 125 g białego twarogu
  • 1½ łyżeczki cukru wanilinowego
  • białko do posmarowania bułek
kruszonka:
  • 50 g masła
  • 50 g cukru kryształu albo pudru
  • 75 g mąki pszennej
  • szczypta soli
  • ewentualnie 2 łyżki płatków migdałowych lub wiórek kokosowych

Wymieszać składniki zaczynu i odstawić do wyrośnięcia. Masło roztopić w rondelku. Do miski wsypać mąkę. Żółtka utrzeć z cukrem na gładką masę. Do mąki dodać zaczyn i żółtka z cukrem oraz połowę mleka. Wyrabiać ciasto. Wlać resztę mleka. gdy składniki się połączą dodać roztopione masło i wyrabiać aż ciasto nie będzie kleić się do boków miski. Odstawić je do wyrośnięcia na około godzinę.



Twaróg rozgnieść i wymieszać z łyżeczką cukru wanilinowego, resztę po ¼ łyżeczki dodać do truskawek i rabarbaru. 
Gdy ciasto wyrośnie blat podsypać mąką i rozwałkować je na grubość około 1½ cm. Następnie wykrawać z niego koła o średnicy mniej więcej 9 cm. Układać je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. W każdym kole zrobić zagłębienie kieliszkiem. (Najlepiej naczynie do wykrawania i kieliszek przed każdym użyciem zanurzyć w mące - ciasto nie będzie się do nich kleić). Kawałki ciasta posmarować białkiem. Do każdego zagłębienia włożyć trochę sera, a na wierzch ułożyć piramidkę z owoców.

Za podanych składników zagnieść kruszonkę i  posypać nią drożdżówki. 

Bułki piec około 25 minut w 180oC.

Smacznego:)

niedziela, 22 maja 2011

ZAMIAST ZWYKŁEGO MIELONEGO...

Ostatnio robiąc listę zakupów na weekend gonił mnie czas i nie wysiliłam się za bardzo. Na obiad zaplanowałam kotlety mielone z ziemniakami i mizerią. Gdy jednak zabierałam się do gotowania dostałam weny twórczej i z tych samych składników powstało zupełnie nowe danie. Nieskromnie dodam, że o wiele lepsze niż wersja podstawowa:) Dodatkowo z możliwością przygotowania na grillu, co uwalnia od siedzenia w kuchni w taką ładna pogodę. Zrobiłam kefty z pieczonymi ziemniakami i sałatką ogórkowo-miętową.
W oryginale marokańskie kefty przygotowuje się z jagnięciny, ja miałam tylko mielone mięso wieprzowo-wołowe, ale dało radę. Z resztą nie miałam na celu kopiować dokładnie oryginału, służył mi on tylko jako natchnienie;) (Przepis na kefty znalazłam w dodatku do gazety wyborczej, o którym pisałam wcześniej.)



KEFTY
Składniki:
(na około 10 sztuk)
  • 500 g mięsa mielonego wieprzowo-wołowego
  • 1 cebula
  • 10 listków mięty
  • 10 listków bazylii
  • 4 gałązki oregano
  • 3 łyżeczki natki pietruszki
  • ½ łyżeczki kminu
  • ½ łyżeczki mielonej kolendry
  • ¼ łyżeczki chilli
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • ½ łyżeczki przyprawy do gyrosa
  • sól i pieprz
  • patyczki do szaszłyków
Cebulę, natkę, bazylię, oregano i miętę zmiksować. Dodać mięso i resztę składników, po czym miksować ponownie, aż masa będzie bardzo gładka. Przełożyć do miski i wstawić do lodówki na godzinę. Z masy mięsenj uformować wąskie, owalne kotlety i nadziać je na patyczki. Rozgrzać grill w piekarniku, lub grill ogrodowy. Kefty ułożyć na ruszcie i piec około 25 minut raz odwracając.


PIECZONE ZIEMNIAKI
Składniki:
  • 1 kg młodych ziemniaków
  • 1 łyżeczka posiekanego świeżego rozmarynu
  • 1 łyżeczka słodkiej papryki
  • sol i pieprz
  • 2 łyżki oliwy
Ziemniaki umyć i osuszyć papierowym ręcznikiem. Pokroić na ćwiartki, lub jak są duże na ósemki. Wymieszać z przyprawami i oliwą i wyłożyć na blachę lub tackę do pieczenia. Piec również na grillu lub w piekarniku około 45 minut aż się zrumienią i zmiękną.

SAŁATKA OGÓRKOWO-MIĘTOWA
Składniki:
  • 4 większe ogórki gruntowe
  • ½ cebuli
  • 1 ząbek czosnku
  • 200 g jogurtu naturalnego
  • 5 listków mięty
  • ½ łyżeczki słodkiej papryki
  • 2 łyżeczki posiekanej natki pietruszki
  • sól i biały pieprz
Ogórek i cebulę pokroić w drobną kostkę, czosnek zmiażdżyć. Listki mięty posiekać drobno. Wszystko wsypać do miski i wlać jogurt.  Dodać natkę, doprawić solą, pieprzem i słodką papryką. Wymieszać. Przed podaniem schłodzić w lodówce. 


P.S. 
Z dedykacją dla tych, co mają już dosyć chlebowych przepisów ;)

czwartek, 5 maja 2011

CHLEB Z ZIARNAMI AMARANTUSA

Rzuciło mi się ostatnio w oczy kilka przepisów z dodatkiem amarantusa, a dokładniej poppingu, czyli jego prażonej wersji. Poczytałam więcej na jego temat i okazał się on bardzo prozdrowotną roślinką. Kupiłam więc  popping w celu wykonania ciasteczek. Zakupy robiłam przez internet i nie zauważyłam, że do wirtualnego koszyka wrzuciłam nie tę torebkę. W tej sytuacji zostałam z ziarnami amarantusa w wersji podstawowej.
Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Skoro jednak już go miałam to po odleżeniu swojego czasu w szufladzie postanowiłam wykorzystać go do wypieku chleba. Przepisów na chleb z amarantusem jest sporo. Jednak wszystkie zawierają amarantus w formie mąki. Pozostała mi więc improwizacja.
Na podstawę mojego przepisu wykorzystałam chleb z Weekendowej Piekarni #115. Zamiast szklanki ziaren, dodałam tą samą ilość gotowanego amarantusa. Chleb wyszedł bardzo dobry, choć trochę nie spodobał mi się początkowo aromat podczas gotowania ziarenek. Przypominał gotowane buraki przechodząc potem w zapach gotowanej kukurydzy. Jednak z efektu jestem bardzo zadowolona. Dodatkowo jest to chleb ekspresowy wyrasta w sumie tylko 30 minut.
Zachęcam to takiego eksperymentu.


Składniki:
(na dwie długie keksówki o długości ok. 35 cm) 
  • 40 g świeżych drożdży (użyłam około  opakowania suszonych)
  • 900 ml ciepłej wody (ale nie gorącej)
  • 900 g mąki pszennej (u mnie 500 g mąki pszennej typ 500 i 400 g mąki pszennej razowej typ 2000) 
  • 1 szklanka dowolnych otrąb lub 3/4 szklanki mąki razowej (dałam½ szklanki otrąb pszennych i ½ szklanki mąki żytniej razowej typ 2000)
  • 1 szklanka dowolnych ziaren (dałam 300 g ugotowanych ziaren amarantusa - tyle wyszło ze 100 g suchego)
  • 2 łyżki soli
  • 2 łyżki cukru



Ziarna amarantusa przepłukać wodą, zalać wrzątkiem w proporcji ziarno:woda - 1:3 i gotować około 25 minut.

Drożdże dokładnie rozpuścić w wodzie. W dużej misce wymieszać wszystkie suche składniki. Zrobić dołek, wlać wodę z drożdżami po czym wszystko dokładnie wymieszać. Odstawić na 15 minut do wyrośnięcia w ciepłe miejsce. Ciasto będzie dość luźne, ale takie ma być. Przełożyć do wyłożonych papierem do pieczenia keksówek (ciasta nie powinno być więcej niż 2/3 wysokości foremki). Odstawić na 15 minut do wyrośnięcia. Wstawić do piekarnika nagrzanego do 180oC i piec około 1 godz. Dobrze upieczony chleb powinien sam wypadać z foremki. Studzić na kratce.



sobota, 23 kwietnia 2011

WESOŁYCH...

W ferworze świątecznych przygotowań zaglądam na chwilkę i podaję przepis na babkę, która w tym roku wygrała konkurs na udział w reprezentacji mojego stołu wielkanocnego. Robi się ją szybko, co w tym okresie jest dużą zaletą. Zawiera irish cream co daje jej ciekawy aromat.
Przepis znalazłam tu.

Wesołych Świąt wszystkim życzę:)


Składniki:
  • szklanka cukru (dałam pół)
  • 2 szklanki mąki
  • 20 dag masła
  • 140 ml irish cream
  • 20 dag cukierków "krówki"
  • ½ tabliczki mlecznej czekolady
  • ½ tabliczki gorzkiej czekolady
  • 4 jajka
  • 1½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • cukier puder do posypania


Cukier utrzeć z masłem. Pod koniec ucierania dodać po jednym jajku ciągle miksując. Do jednolitej masy dolać irish cream i ponownie miksować. Dodajć mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, miksować aż połączą się składniki. Cukierki "Krówki" i czekoladę pokroić na małe kawałki - wrzucić do masy i wymieszać. Ciasto przełożyć do formy i piec ok 40-45 min. 180oC
Gotowe ciasto posypać cukrem pudrem. 

P.S.
Serwetka i jajko są dziełem mojej mamy:)

poniedziałek, 11 kwietnia 2011

BABECZKI NADZIEWANE WIŚNIAMI

Ostatnio postanowiłam zajrzeć do szuflady z przetworami i wykorzystać słoikowe zapasy. Wylosowało wiśnie:) 
Skorzystałam z przepisu znalezionego na blogu waniliowo. Autorka upiekła wiśniowe ciasto, ja natomiast stwierdziłam, że w końcu trzeba odkurzyć silikonowe foremki do muffinów, których zakupiłam już dwa zestawy i ani razu nie użyłam. W rezultacie wyszły mi babeczki z nadzieniem wiśniowym.
   




Przepis podaję po moich modyfikacjach.

Składniki:
(Ciasto)

  • 2½ szklanki mąki
  • ½ szklanki cukru pudru
  • 1 łyżka cukru z wanilią
  • szczypta soli
  • 250 g masła
  • 7-8 łyżek zimnego mleka
  • ½ szklanki płatków migdałowych

(Nadzienie)

  • około 500 g odsączonych wiśni ze słoika (słodzonych)
  • 1 łyżeczka przyprawy do jabłecznika
  • 3 łyżki kisielu żurawinowego
  • ewentualnie cukier puder do posypania


Przesiać mąkę, dodać cukier, cukier z wanilią, sól, masło i wyrobić, aby powstała kruszonka. Stopniowo wlewać mleko i szybko zagniatać.  Ciasto podzielić na dwie części, jedna może być nieznacznie większa i właśnie do niej dodać płatki migdałowe i zagnieść. Uformować dwie kule i włożyć do lodówki na 30 minut.

Kawałki ciasta z migdałami rozwałkowywać dosyć grubo (około 6 mm) i wykrawać z nich koła o średnicy mniej więcej 9 cm (wykorzystałam do tego kieliszek do martini). Foremki wyłożyć ciastem.

Wiśnie zmieszać z przyprawą do jabłecznika i kisielem. Nałożyć do foremek.

Piekarnik nagrzać do 200oC.  

Z drugiej części ciasta wykrawać dowolne kształty i przykryć nimi babeczki. 

Piec około 15 minut w 190oC, po czym zmniejszyć temperaturę do 160oC i piec do momentu aż się zrumienią. Po ostudzeniu można posypać cukrem pudrem.



P.S. Wyszło mi 14 babeczek plus talerzyk ciastek z resztek ciasta.

sobota, 9 kwietnia 2011

KAKAOWE GOFRY Z TRUSKAWKAMI

Począwszy od 14 lutego w marketach zaczynają pojawiać się importowane truskawki. Pewnie dlatego żeby zachęcić do zakupu szampana. W końcu truskawki z szampanem tworzą popularny romantyczny zestaw. Jako niepohamowana entuzjastka truskawek wyposzczona po zimie zawsze cieszę nimi oko i w końcu też kupuję. Wiem, że to tylko marny surogat, któremu daleko do swoich letnich polskich odpowiedników, ale zawsze przyjemnie jest poczuć trochę lata.

Takie truskawki najlepiej 'wmontować' w jakieś danie niż zjeść same, ponieważ one przede wszystkim wyglądają, potem pachną, a na końcu dopiero smakują. Pokrojone, na gofrach i pływające we własnym sosie są pyszne:) i jak na tę porę roku zupełnie mi wystarczają.


KAKAOWE GOFRY Z TRUSKAWKAMI
Składniki:
(na 4 duże gofry)
  • 180 g mąki pszennej
  • łyżka otrąb dowolnych (opcjonalnie)
  • niepełna szklanka mleka
  • łyżka stopionego masła
  • łyżka cukru trzcinowego
  • 2 jajka
  • 2 łyżki kakao
  • szczypta soli
(na bitą śmietanę)
  • 200 ml śmietany kremówki
  • czubata łyżeczka cukru pudru
(na górę)
  • 500 g truskawek
  • łyżka cukru trzcinowego
Zaczynamy od sosu. Truskawki umyć, obrać z szypułek i  pokroić. Połowę wrzucić do rondelka razem z cukrem i gotować aż puszczą sok. Zmiksować blenderem i odstawić do ostygnięcia.



Przygotować gofry: wsypać do miski mąkę i otręby. Dodać żółtka, a z białek ubić pianę (z odrobiną soli). Dalej do mąki wlać roztopione masło i wsypać cukier oraz kakao. Wlać mleko i zmiksować na gładką masę, którą na koniec połączyć z pianą z białek.
Smażyć gofry.

Śmietanę ubić. Pod koniec dodać cukier i opcjonalnie śmietan-fix (około pół łyżeczki).

Dalej wiadomo: gofr + bita śmietana + truskawki + sos = mmmmmmmmmmmm :D

I gotowe.







piątek, 1 kwietnia 2011

GULASZ Z SOCZEWICY DLA NIEMOWLĄT

Zaniedbałam ostatnio 'kulinarny dział' Natalki. Co prawda był chleb, który jadła, ale to się nie liczy, większość pochłonęli rodzice ;) 

Szukałam inspiracji na obiad dla małej i znalazłam w książce 'Pierwszy rok życia dziecka'. Tak więc wczoraj na obiad w roli głównej wystąpiła soczewica w postaci gulaszu. Autorzy polecają to danie dla maluchów od 6 do 12 miesiąca.


Choć soczewica jest 'kuzynką' popularnej fasoli to rzadziej bywa używana w kuchni. W przeciwieństwie do fasoli szybciej się ją przygotowuje, bo nie trzeba jej namaczać. Poza tym zawiera więcej kwasu foliowego niż jakikolwiek inny nieprzetworzony produkt żywnościowy. Jest także istotnym źródłem żelaza, dlatego warto ją łączyć z produktami zawierającymi duże ilości witaminy C (pomidory, zielona papryka, brokuły, owoce cytrusowe), by lepiej je przyswoić.


Składniki:
(na około 4 porcje)

  • 90 g suszonej soczewicy (u mnie czewona)
  • 1 duży ziemniak (około 230g) obrany i pokrojony w kostkę
  • 1 pomidor daktylowy sparzony, obrany ze skórki i przekrojony na pół
  • 3 małe marchewki (około 100 g) obrane i pokrojone w plasterki
  • łyżka oliwy lub masła
Soczewicę, ziemniaka i marchew włożyć do rondelka i zalać wodą tak, by przykryć warzywa.
Zagotować na dużym ogniu, następnie zmniejszyć ogień i dusić tak długo, aż cała woda zostanie wchłonięta przez warzywa, czyli około 30 minut. W połowie gotowania dodać pomidorka. 
Następnie rozdrobnić gulasz blenderem lub rozgnieść widelcem. Ja część warzyw drobno pokroiłam, a resztę zmiksowałam.
Do tej potrawy można dodać jeszcze gotowane mięso i/lub żółtko.


Skusił mnie ładny zapach i spróbowałam trochę od Natalki. Mimo, że nie przyprawione, było naprawdę smaczne. Następnym razem robię soczewicę dla większych;)

P.S.
Pozostałe porcje można przechowywać w zamkniętym pojemniku do 2 dni w lodówce lub do 2 miesięcy w zamrażarce.

sobota, 26 marca 2011

CHLEB ORKISZOWO-PSZENNY Z PŁATKAMI ŻYTNIMI

Czas umyka nie wiadomo gdzie i kiedy. Moja Natalka chwilę temu jeszcze dobrze nie siedziała, a teraz zaczęła przemieszczać się w błyskawicznym tempie. Pilnuje mnie i J., wodzi za nami wzrokiem i jak odejdziemy gdzieś, w jej mniemaniu za daleko, to nas ściga wijąc się zygzakiem jak żołnierz w okopach. No, chyba, że jej się nie spieszy to wtedy raczkuje jak należy na kolanach. 

Mała poznaje też coraz więcej nowych smaków. Wczoraj nadeszła pora, żeby posmakowała podstawowego składnika dorosłej diety, dlatego z myślą o niej upiekłam chleb. Wcinała go z wielkim zapałem. Moim zdaniem taki chleb jest nawet lepszy na przekąskę niż herbatniki, które jadła do tej pory. Po pierwsze to wypiek całkowicie przeze mnie sprawdzony, a nie jakieś nie wiadomo co ze sklepu nafaszerowane sztucznymi dodatkami piekarniczymi. Po drugie nie 'rozpaćkuje' jej się w dłoniach i nie brudzi się tak jak przy herbatnikach.

Oczywiście ja z J. też konsumowaliśmy. Mi smakowała zwłaszcza chrupiąca skórka i płatki żytnie, które sprawiają, że chleb ma 'gęstszą' konsystencję. 

Wykorzystałam przepis Liski po drodze dokonując kilku modyfikacji.
        

Składniki:
(na 2 keksówki)
  • 500 g mąki orkiszowej typ 1850
  • 350 g mąki pszennej typ 550
  • 150 g mąki pszennej razowej
  • 2 łyżeczki soli
  • 600 g wody
  • 1 opakowanie drożdży instant
  • 220 g zakwasu żytniego
  • 250 g ugotowanych płatków żytnich (mogą też być owsiane)



Drożdże wsypać do wody i wymieszać. Ugotować płatki żytnie na wodzie. Ja gotowałam 'na oko' tak, żeby mniej więcej było 250 g. Wszystkie składniki połączyć, najlepiej przy pomocy miksera. (Ugotowane płatki dodawałam jeszcze ciepłe). Ciasto powinno być dosyć gęste.

Przykryć ściereczką i odstawić na 1,5 h.

Następnie przełożyć ciasto do keksówek. Posmarować olejem lub oliwą. Odstawić do wyrośnięcia na 1 h.

Piekarnik nagrzać do temp. 210 °C i piec chleb ok. 40 minut.

Smacznego:)

środa, 23 marca 2011

CHLEB MIESZANY PSZENNO-ŻYTNI

Weekendowa Piekarnia #110 proponuje poza bułkami jeszcze chleb. Trochę mnie przeraziło to, że piecze się go bez formy, bałam się, że mi ucieknie;) Na szczęście zachował kształt i nawet nie pękł:) Najlepszy kawałek (czyli jeszcze ciepłą piętkę z masłem) degustował mój J. i  wystawił opinię pozytywną.  Także polecam.


Przepis cytuję za Elą z Kartoflanego Pola

Składniki: 
(na 1 chleb o wadze 1,5 kg)

  • 600 g maki pszennej (typ 550)
  • 400 g maki żytniej (typ 997)
  • 2 łyżki soli
  • 400 ml wrzątku
  • 1 paczka suszonych droższy
  • 1 łyżeczka cukru
  • 100ml letniej wody
  • 300 g zakwasu żytniego o temperaturze pokojowej
  • 2 łyżeczki oleju
Glazura do smarowania bochenka:

  • 200 ml wody
  • 1 łyżeczka maki ziemniaczanej




Wymieszać w misce oba rodzaje maki, sol i cukier. Powoli dodać wrzątek mieszając. Odstawić do ostudzenia. Drożdże rozpuścić w letniej wodzie. Dodać do mąki, dodać też zakwas. Ciasto wyrabiać ręcznie ok. 10-15 minut. Wyłożyć do naoliwionej miski i posmarować na wierzchu cienko olejem. Miskę przykryć folią spożywczą i odstawić na co najmniej 12 godzin. (Moje ciasto stało 6 godzin, zaczęło już wychodzić z miski, więc darowałam mu resztę czasu ;P)

Ciasto ponownie zagnieść przez ok. 10 minut. Ewentualnie dodać mąki, uformować kulę, przełożyć do naoliwionej miski, posmarować na wierzchu cienko olejem i odstawić pod przykryciem do wyrośnięcia w ciepłym miejscu na ok. 1 godzinę. Ponownie krótko zagnieść i uformować okrągły bochenek, który ułożyć na blasze do pieczenia i odstawić do wyrośnięcia pod przykryciem na 1 godzinę.

Piekarnik nagrzać do temperatury 250 °C. Na dolna półkę wstawić żaroodporną lub blaszaną miskę wypełnioną wodą. Bochenek wygładzić wilgotnymi rękami i wstawić na środkową półkę do piekarnika. Po 10 minutach zmniejszyć temperaturę do 200 °C. Piec kolejne 50 minut. Pod koniec pieczenia chleb posmarować krochmalem, co daje ładną glazurę.

wtorek, 22 marca 2011

BUŁECZKI PSZENNE PEŁNOZIARNISTE Z ORZECHAMI WŁOSKIMI

Propozycje ostatniej Weekendowej Piekarni bardzo przypadły mi do gustu. Bułki od razu upiekłam z podwójnej porcji. Naobierałam się orzechów za wszystkie czasy ;), ale było warto. 
Bułki dobrze komponują się z serem brie, pomidorkami koktajlowymi i oliwkami - zestaw wypróbowany.


Przepis cytuję za Elą z Kartoflanego Pola 

Składniki:
(na 4 bułeczki)
  • 65 g orzechów włoskich bez łupin
  • 165 g maki pszennej z pełnego przemiału
  • 10 g świeżych drożdży (u mnie około 1 łyżeczki suszonych, które wymieszałam z mlekiem)
  • ¼ łyżeczki brązowego cukru
  • 50 ml letniego mleka
  • 2 łyżeczki oleju z orzechów włoskich
  • ½ łyżeczki soli
  • 1 żółtko



Odłożyć 4 połówki orzechów do przystrojenia bułek, pozostałe rozdrobnić w moździerzu lub zetrzeć na drobnej tarce. Mąkę wsypać do miseczki, w środku zrobić zagłębienie, do którego wkruszyć droższe. Dodać cukier i nieco mleka, wymieszać. Odstawić w cieple miejsce na 10 minut. Następnie dodać pozostałe mleko, 50 ml letniej wody, olej, sol i zmielone orzechy. Zagnieść ciasto i wyrabiać ok. 10 minut. Odstawić do wyrośnięcia na 1 godzinę.

Ponownie zagnieść, podzielić na 4 części, z których uformować bułki. Układając na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Bułki naciąć nożem na krzyż. Żółtko wymieszać z 1 łyżką wody, mieszaniną posmarować bułki. Do środka każdej bułki włożyć połówkę orzecha włoskiego. 

Bułki piekłam około 15 minut w 210oC.


sobota, 19 marca 2011

DESER GRUSZKOWY W DWÓCH ODSŁONACH

Dokładniej mówiąc w odsłonie i odsłonce, ponieważ jeden jest dla mnie a drugi dla Natalki. Na liście zakupowej napisałam J. żeby wziął gruszki dla Natalki co się rozumie samo przez się, że mają być to egzemplarze najładniejsiejsze z całego sklepu. Dostałam gruszki pakowane po kilogramie, bo te luzem nie zachwycały. Coś trzeba było z nimi zrobić, poza deserem dla małej. W ten sposób my też się załapaliśmy na małe co nieco:) 


GRUSZKI Z KASZĄ MANNĄ dla niemowląt:
Składniki:
  • 2 gruszki
  • 180 ml wody
  • łyżka kaszy manny
Zagotować wodę w rondelku. Owoce obrać i pokroić w grubą kostkę. Następnie wrzucić do wrzącej wody i gotować około 3 minuty. Następnie dodać kaszę mannę i gotować jeszcze 3 minuty. Jeżeli zostało zbyt dużo wody część można odlać, żeby konsystencja nie była zbyt płynna. Gruszki można rozgnieść widelcem albo zmiksować blenderem i podawać.


GALARETKA GRUSZKOWA
Składniki:
(na 2 porcje)
  • opakowanie galaretki gruszkowej
  • łyżeczka żelatyny
  • 2 gruszki
  • 2-3 kostki gorzkiej czekolady
  • 200 g serka homogenizowanego waniliowego
  • pół banana
  • 2 truskawki mrożone lub świeże


Galaretkę przygotować według przepisu na opakowaniu. Gdy trochę przestygnie obrać gruszkę, pokroić w kostkę i włożyć do pucharków. Zalać galaretką, tak żeby przykryć owoce i wstawić do lodówki. Pozostałą galaretkę trzymać w temperaturze pokojowej. 

Gdy galaretka w lodówce zacznie tężeć przygotować kolejną warstwę: żelatynę wsypać do kubka, zalać ciepłą wodą i wymieszać (Wody powinno być około 2 razy więcej objętościowo niż żelatyny). Kubek włożyć do mikrofalówki i nastawić na moc 180W. Co jakiś czas mieszać zawartość. Żelatyna bardzo szybko się wtedy rozpuści. Następnie połączyć ją z serkiem homogenizowanym. Gdy serek zacznie tężeć wlać go na warstwę galaretki i posypać startą czekoladą. Wstawić do lodówki. 

Gdy serek stężeje pokroić banana i kolejną gruszkę oraz truskawki, włożyć do pucharków i zalać resztą galaretki. Wstawić do lodówki. Jeżeli galaretkę będziemy wlewać powoli łyżką wtedy ani owoce, ani wiórki czekolady nie wypłyną na wierzch i zachowana zostanie warstwowość deseru:)
Smacznego:)


P.S.
Były to gruszki odmiany konferencja, naprawdę słodziutkie.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...