środa, 16 lutego 2011

ZUPKA MARCHEWKOWO-ZIEMNIACZANA Z GROSZKIEM

Ponieważ nieodłącznym towarzyszem w kuchni jest moja prawie ośmiomiesięczna w tej chwili, córka Natalka, postanowiłam, że zamieszczę też jakieś przepisy z myślą o niej.
Do tej pory korzystałam z dań słoiczkowych. Po  pierwsze z powodu wygody, a po drugie z braku dostępu do nienawożonych warzyw i niczym nie faszerowanego mięsa. Jedynie jajka mam pewne - pozdrowienia dla Mańka i jego kur:). Wczoraj jednak skusiłam się i kupiłam bio marchewkę i ziemniaki. W końcu kiedyś trzeba będzie i tak gotować obiady dla małej.
Tak oto przygotowałam pierwszą zupkę z serii menu dla Natalki.


Składniki:
na 2 porcje po 190g

  • 2 średniej wielkości ziemniaki (około 100 g)
  • średnia marchewka (około 100 g)
  • 2 łyżki mrożonego zielonego groszku
  • surowe żółtko
  • niecała łyżka oliwy z oliwek
  • 300 ml wody
  • pół łyżeczki koperku świeżego lub mrożonego


Ziemniaki i marchew zetrzeć na tarce o dużych oczkach. Do gotującej się wody włożyć warzywa. Gotować około 15 minut, następnie dodać groszek i gotować jeszcze 5 minut. Pod koniec gotowania dodać oliwę i żółtko. Gotować jeszcze chwilę mieszając, aż żółtko się zetnie. Zdjąć z ognia, dodać koperek i zmiksować.

P.S.

Natalka wcięła całą porcję, więc przepis sprawdzony:)

niedziela, 13 lutego 2011

CIENCI czyli SUPEŁKI KOCHANKÓW

Nadal przeglądam moje książki Kuchnie Świata i kuchnia włoska wciąż króluje:).

Oto propozycja 2 w 1 na Walentynki i karnawał: cienci. W dosłownym tłumaczeniu oznacza  to "szmatki, gałganki", ale pieszczotliwie nazywa się je supełkami kochanków i tradycyjnie przyrządza w karnawale. Są to ciasteczka podobne do faworków, które szczerze mówiąc nie należą do czołówki moich ulubionych słodkości karnawałowych. Jednak ich oryginalny kształt skusił mnie i oto one.


Składniki:
  • 150 g mąki
  • ½ łyżeczki proszku do pieczenia
  • szczypta soli
  • 2 łyżki cukru pudru plus trochę do posypania
  • 1 jajko
  • około 1½ łyżki rumu
  • olej do głębokiego smażenia (użyłam jednego opakowania Planty)

Do miski przesiać mąkę z proszkiem do pieczenia i solą. Wymieszać z cukrem. Dodać jajko i mieszać widelcem, aż składniki się połączą, Dodać rum i wyrobić ciasto. Przełożyć na podsypaną mąką stolnicę i wygniatać, aż będzie gładkie i elastyczne.

Ciasto przekroić na 4 części. Każdą rozwałkować mniej więcej na prostokąt. wykrawać z niego paski o długości 12 cm i szerokości 1 cm. Każdy zawiązać w supełek. 

Rozgrzać olej we frytownicy do temperatury 190oC. Wkładać po kilka supełków i smażyć 1-2 minuty, do zrumienienia. Ja smażyłam na patelni po około 2 minuty z każdej strony. Usmażone supełki osączyć z tłuszczu na ręczniku papierowym. Posypać cukrem pudrem i podawać ciepłe.

Smacznego:)


P.S.

Wyszły bardzo przyjemne "chrupaki"

GNOCCHI SEROWE ZE SZPINAKIEM

Od jakiegoś czasu leżały u mnie w kuchennej szafce książki z serii Kuchnie Świata dodawane kiedyś do Gazety Wyborczej. Z początku nie korzystałam z nich zbyt intensywnie, jednak gdy założyłam tego bloga postanowiłam dać im jeszcze jedną szansę. Przejrzałam je ponownie i od razu kilka przepisów wpadło mi w oko. 

Zaczęłam od kuchni włoskiej i wybrałam gnocchi serowe ze szpinakiem.

Dla mojego J. jak dla większości facetów obiad=mięso (z czym walczę - chociaż nie żebym miała coś przeciwko mięsu). W związku z czym był raczej przekonany, że połączenie sera i szpinaku żadnej rewelacji nie da. Na szczęście stało się inaczej. 
Dzisiejszy wynik ANia vs. mięso 1:0 ;) Jutro za to czeka wołowinka w lodówce żeby zadośćuczynić pokrzywdzonym ;)


Składniki:
  • 6 nieobranych ząbków czosnku
  • 25 g mieszanki posiekanych ziół np.: bazylii, tymianku, oregano, natki pietruszki, szczypiorku, kolendry
  • 225 g świeżego szpinaku
  • 250 g ricotty
  • 1 żółtko
  • 50 g utartego parmezanu
  • 75 g mąki
  • 50 g masła
  • 2 łyżki posiekanych listków szałwii
  • sól


Ząbki czosnku włożyć do wrzącej wody i gotować 4 minuty, obrać, włożyć do osobnego naczynia. Dodać zioła i zmiksować. Można też czosnek rozgnieść widelcem i wymieszać z ziołami. Umyty szpinak włożyć do garnka i chwilę gotować. Osączyć na sicie i po ostudzeniu drobno posiekać.

Do miski włożyć ricottę, żółtko, szpinak, zioła z czosnkiem, połowę parmezanu oraz mąkę i dokładnie wymieszać. Dłonie oprószyć mąką i z masy serowo-szpinakowej uformować kulki nieco mniejsze od orzecha włoskiego. Aby gnocchi były pulchne, należy formować je delikatnie, czyli nie uciskać zbyt mocno. Następnie należy włożyć je do gotującej się, osolonej wody i gotować, aż wypłyną na powierzchnię. 

Przed odcedzeniem przekroić jedną kulkę, jeśli wewnątrz jest lekka i pulchna, gnocchi są gotowe. Jeżeli w środku pozostał zwarty kawałek ciasta, gnocchi należy gotować dłużej.

Ugotowane odcedzić i dokładnie osączyć. W tym czasie na patelni roztopić masło, posypać szałwią i smażyć około minutę. Włożyć gnocchi, obtoczyć w maśle i smażyć kolejna minutę. Posypać pozostałym parmezanem i zaraz podawać.

Smacznego :)




P.S.

Normą u mnie jest, że rzadko trzymam się bezwzględnie podanego przepisu i często coś zmieniam. 

W tym przypadku do masy dodałam zamiast świeżej - mielone ziarna kolendry. 

Użyłam mrożonego szpinaku w większej ilości, około 280 g. Przez to moja masa wyszła chyba bardziej kleista niż powinna, dlatego dosypałam jeszcze do niej kilka łyżek mąki więcej i w sumie całe 50 g parmezanu. Kolejnymi 40 g posypałam gotowe danie. Masa i tak była dosyć klejąca, ale przy dobrze 'umączonych' dłoniach lepienie nie sprawia trudności. 

Moje kulki były większe niż orzech włoski i wyszło mi 27 sztuk.

Nie dodałam też szałwii do masła, ale to już siła wyższa - nie było w sklepie :/

środa, 9 lutego 2011

TORCIK NA WALENTYNKI

Kilka dni temu będąc na zakupach zaszalałam i obkupiłam się w formy silikonowe do pieczenia. Nigdy takich form nie używałam i nie do końca wiedziałam czy się sprawdzą, ale miały takie ładne kolory, że nie mogłam się powstrzymać.
Jedna z nich była w kształcie serca, a że 14 luty już blisko, więc siłą rzeczy nie mogłam nie upiec walentynkowego ciasta;) Serce obowiązkowo musiało być czerwone.

Trochę się obawiałam piec w tej formie, ale okazała się super. Nie trzeba jej niczym natłuszczać, ani wykładać papierem do pieczenia. Jest bardzo wygodna.


Składniki:

na ciasto
  • 380 g mąki pszennej
  • 200 g masła
  • 5 jaj
  • 130 g cukru
  • 10 g cukru z wanilią
  • 2 łyżki kakao
  • 4 łyżki śmietany
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 70 g płatków migdałowych
na masę
  • 500 g sera mascarpone
  • 200 ml śmietany kremówki
  • 2 łyżki cukru pudru
  • opakowanie śmietan-fix (niekoniecznie)
  • 60 g białej czekolady
na górę
  • galaretka wiśniowa
  • 3 łyżki dżemu wiśniowego (najlepiej z całymi wiśniami)

Przygotować galaretkę według przepisu na opakowaniu - najlepiej w niskim i szerokim naczyniu, ja użyłam głębokiego talerza na zupę. Gdy przestygnie wymieszać ją z dżemem.

Płatki migdałowe prażyć na patelni, bez masła, do momentu gdy zaczną lekko brązowieć.

Ubić pianę z białek. W osobnej misce utrzeć żółtka z cukrami i masłem. Do tej masy dodać śmietanę, proszek do pieczenia i mąkę. Wszystko wymieszać, na końcu połączyć z pianą z białek i dodać ponad połowę migdałów. 

Ciasto przelać do formy i piec 40 minut w 180oC, do czasu, gdy przy zanurzeniu patyczka będzie on suchy.
W mojej formie brzegi nie sa wysokie, więc nie ryzykowałam i ciasto piekłam na dwie tury po około 30 minut.
Po upieczeniu ciasto ostudzić. 

Przygotować masę. Czekoladę pokroić w małą kostkę. Ubić śmietanę kremówkę, pod koniec dodać cukier i śmietan-fix. Następnie wymieszać ją z serem mascarpone i dodać czekoladę.

Ciasto przekroić wzdłuż na dwie części i przełożyć połową kremu. Jeżeli za bardzo wyrosło można ściąć górę nożem. Ja odwróciłam moje dwa kawałki do góry nogami. Pozostałą częścią kremu posmarować górę oraz boki ciasta. Płatkami migdałowymi obsypać tort wokół. Galaretkę pokroić w kostkę i udekorować nią wierzch. 

Smacznego:)


P.S. 
Chyba idzie wiosna, bo widziałam dzisiaj pierwsze przebiśniegi :D

niedziela, 6 lutego 2011

BUŁKI NA ZAKWASIE

Siedziałam sobie na kanapie i od dłuższego czasu słyszałam jakieś nieokreślone chrobotanie w mieszkaniu. Natalka spała - sprawdziłam, więc to na pewno nie ona. Dźwięk stawał się coraz bardziej nieznośny. Postanowiłam poszukać jego źródła i je zlikwidować.
Trop prowadził do lodówki. Powoli otworzyłam drzwi, a tam On ostatkiem sił skrobał w białą ścianę. Stał obok pomidorka, co jeszcze bardziej podkreślało jego bladość.
- Ratuj - powiedział cichutko i chrapliwie. - Czyżbyś już o mnie zapomniała. Po całej kuchni chodzą plotki, że pieczesz bułki i tylko drożdży używasz. O mnie już zapomniałaś?? - dodał z wyrzutem.

Właśnie, jak mogłam zaniedbać mój zakwas?? Na szczęście nie było z nim jeszcze tak tragicznie. Uratowałam go piekąc bułki pszenno-orkiszowe:) 

Skorzystałam ze sprawdzonego przepisu Liski  :) Zmieniłam tylko kształt bułek na ślimakowy.


Składniki:

u mnie na 10 sztuk
  • 150 g aktywnego zakwasu żytniego, dokarmionego 10-12 h wcześniej
  • 300 g mąki pszennej
  • 100 g mąki orkiszowej 
  • 170-200 g wody
  • 2 łyżki oliwy
  • 1 łyżeczka miodu
  • 1 łyżeczka soli
  • 1 łyżeczka świeżych drożdży (lub suszonych)
  • 2 łyżki pestek słonecznika (opcjonalnie)

Ilość wody w tym przepisie należy dostosować do gęstości ciasta - powinno być raczej luźne, ale łatwe do formowania. W żadnym razie nie  może się rozpływać na boki.

Zakwas wymieszać z wodą i drożdżami. Dodać oliwę, sól i miód i stopniowo wsypywać mąkę. Wyrobić gładkie ciasto.

Ciasto przełożyć do miski wysmarowanej oliwą, przykryć ściereczką i odstawić do wyrastania na ok. godzinę. 
Kiedy ciasto jest wyrośnięte, delikatnie posmarować wnętrza dłoni oliwą i odrywając kawałki ciasta formować bułeczki. Bułeczki ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, zostawiając między nimi ok. 4 cm odstępy.

Piekarnik nagrzać do 230 st C. Wstawić bułeczki i piec ok. 12 minut - do zrumienienia. Bułeczki dość znacznie rosną jeszcze w piekarniku.

Po upieczeniu ostudzić na kuchennej kratce.






czwartek, 3 lutego 2011

CIASTO KASZTANOWE

Kusił mnie i kusił, aż w końcu uległam... słoikowi masy kasztanowej. Nie jadłam nigdy kasztanów, nie miałam pojęcia jak taka masa może smakować, ale przy kolejnej wizycie w sklepie, pod wpływem impulsu postanowiłam ją kupić. Jak się później okazało decyzja była dobra:)
Po powrocie do domu zaczęłam szukać pomysłu na wykorzystanie mojego nabytku i tak trafiłam na blog Belgia od kuchni. Wykorzystałam przepis na Fondant à la crème de marrons. Ciasto wyszło z wierzchu chrupiące, w środku trochę wilgotne, a w całości bardzo pyszne :)


Składniki:
  • 500 g słodkiego kremu z kasztanów 
  • 125 g masła 
  • 4 jajka 
  • laska wanilii  
  • 2 łyżki mąki 
  • szczypta soli 
  • cukier puder do posypania


Piekarnik rozgrzać do 180oC. Okrągłą formę na ciasto wysmarować masłem (piekłam w papierze do pieczenia). Białka rozdzielić od żółtek. Miękkie masło wymieszać mikserem z kremem kasztanowym, dodać żółtka, mąkę i ziarenka wanilii. Białka ubić na sztywno i bardzo delikatnie wymieszać z masą na ciasto. Przełożyć do formy i włożyć do piekarnika na 40-45 minut. Przed podaniem ciasto posypać cukrem pudrem.
Podawać z bitą śmietaną.


P.S.
Mój słoik miał tylko 380 g - wystarczyło, jednak ciasto na pewno byłoby lepsze z ilością masy podaną w przepisie. Wanilii nie dodałam, ponieważ masa, którą kupiłam już ją zawierała.

wtorek, 1 lutego 2011

ZAPIEKANE NALEŚNIKI Z SEREM, BIAŁĄ CZEKOLADĄ I SOSEM MANDARYNKOWYM

Zastanawiałam się co by tu zrobić na obiad. Miałam ochotę na naleśniki. Ale z czym? Mój wzrok padł na mandarynki. Hmm... Czemu by nie?

Mandarynek, które były inspiracją w końcu nie wykorzystałam, ponieważ musiałabym obierać każdą cząstkę ze skórki. Za to szybko poszłam do sklepu po mandarynki w puszce.





Składniki na 6 naleśników:

na naleśniki:

  • 250 g mąki
  • 1 jajko
  • 520 ml mleka
  • 1 czubata łyżka kakao
  • oliwa do smażenia
Wszystkie składniki wymieszać i usmażyć naleśniki


na nadzienie:
  • 40 g białej czekolady
  • 250 g twarogu półtłustego
  • 2 jajka
  • 2 łyżeczki cukru z wanilią
  • odrobina soli
Z białek i soli ubić pianę. Twaróg, żółtka i cukier zmiksować na gładką masę, dodać białka i delikatnie wymieszać. Czekoladę pokroić na drobne kawałki.



na sos:
  • puszka mandarynek o wadze 312g netto
  • ½ łyżeczki imbiru w proszku
  • ⅓ łyżeczki cynamonu
  • 8 goździków
  • łyżeczka startej skórki z cytryny
  • 2 łyżeczki masła

Do rondelka wlać mandarynki z puszki wraz z sokiem i zagotować. Po około 15 minutach dosypać przyprawy i skórkę cytrynową. Gotować jeszcze 15 minut, aż sos się zredukuje. Pod koniec dodać masło.







Piekarnik nagrzać do 185oC Pół każdego naleśnika posmarować masą serową, następnie posypać kawałkami czekolady. Składać w trójkąty, przełożyć do formy wysmarowanej masłem i piec przez 20 minut.
Naleśniki podawać polane sosem.

Smacznego:) 


P.S.

Sponsorem dzisiejszego obiadu jest moja Natalka, która była bardzo grzeczna podczas całego procesu tworzenia;). Przygrywała mi na swoim żółtym pianinku i dała mi czas na to kulinarne szaleństwo.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...